piątek, 16 stycznia 2015

sacred: prolog

*marzec 2013*

Mieszkańcy miasta mieli w zwyczaju mówić, że płacz nieboszczyków pochowanych na znajdującym się w pobliżu drogi wylotowej numer sześćdziesiąt cmentarzu przy bezwietrznej pogodzie stawał się słyszalny z drugiego brzegu jeziora, które stanowiło jedną z jego naturalnych granic. Szczególnie późną jesienną porą, pod koniec listopada.
Ostre słońce poranka rzucało nieruchome cienie na zniszczone nagrobki, muskając wystające ze zmarzniętej ziemi połamane krzyże i marmurowe anioły, wszystkie z jednakowo popękanymi rysami twarzy, pokryte ciemnym, wilgotnym nalotem. Zimno, nieustannie prześlizgujące się pomiędzy cienkim materiałem koszulki a nagą skórą siedzącego na jednej z połamanych ławek chłopaka oraz wiatr, spychający miedzianorude kosmyki włosów na jego lekko przymknięte powieki, z każdą kolejną minutą stawały się coraz mniej ważne, coraz mniej zauważalne, chociaż tego dnia pogoda była wyjątkowo paskudna, a w powietrzu unosił się zapach nadchodzącej burzy.
Podniósł się z ciężkim westchnięciem, jakby z nadzieją, że chłodny wiatr zmiecie zaprzątające jego głowę myśli, strzepie osiadłe w postaci kurzu wspomnienia z przeraźliwie zimnego serca; było jeszcze wiele rzeczy, o których nie chciał pamiętać, a które co noc spędzały mu sen ze zmęczonych powiek, było jeszcze wiele rzeczy, które musiały pozostać zepchnięte w najdalsze zakątki jego umysłu i zapomniane – tak samo jak wszystkie złożone wieki temu obietnice, które teraz był zmuszony złamać, jedną po drugiej, ze szczelnie zasłoniętymi uszami oraz zamkniętymi oczami, by nie słyszeć wyrzutów własnego sumienia i nie widzieć twarzy tych, których za sobą zostawiał.
Zatrzymał się przy ciemnej ścianie lasu, wzrokiem wodząc po zdewastowanych płytach nagrobnych i spojrzeniem badając wyryte na nich imiona. Większość była prawie niemożliwa do odczytania, naznaczone czasem mogiły pozapadały się w ziemię, a przeżarte przez robactwo wieka trumien wystawały ponad jej powierzchnię; wszystko to w świetle porannego słońca tworzyło niesamowitą grę cieni, teatr dla jednego widza, teatr dusz potępionych, z cichym tykaniem zegara śmierci jako jedyną dostępną w tym miejscu melodią, która z każdym kolejnym krokiem w stronę miasta stawała się coraz głośniejsza i coraz trudniejsza do zignorowania.
Chłopak usiadł na fragmencie marmurowego nagrobka, jednego z niewielu, które zachowały się w dosyć dobrym stanie i rozejrzał się dookoła, ciesząc oczy szarością otwartego nad nim szeroko nieba, pokrytego burzowymi chmurami powoli gromadzącymi się nad uśpionym jeziorem. Towarzyszyło mu dziwne uczucie zaniepokojenia, tak jakby odbijające się echem od ściany lasu głośne pomrukiwania poprzedzające pojawienie się przecinających nieokreślony błękit błyskawic odmierzały czas, który został mu wieki temu ofiarowany i który właśnie zbliżał się do końca.
W głębi duszy – chociaż nie był do końca pewien, czy jeszcze takową na własność posiada – wiedział, że jest to niemożliwe, że jego czas tak naprawdę nigdy się nie skończy, że jego czas jest posiadającą jedynie początek nieskończenie długą prostą, prostą, która w tym momencie była doszczętnie zbrukana grzechem i opatrzona wystającymi na każdym jej odcinku cierniami, prostą skazaną na wieczne potępienie.
Rozciągała się przed nim wieczność, o którą drżał z niepewności za każdym razem, gdy chociaż na chwilę zamykał oczy; paraliżujący strach o własną przyszłość, goszczący w jego ciele od dosyć długiego już czasu nie pozwalał spokojnie myśleć, spokojnie zasnąć, spokojnie funkcjonować.
Podniósł się, prostując zdrętwiałe nogi i oblizując wyschnięte wargi w geście zdenerwowania, a wiatr po raz kolejny zmierzwił jego włosy, odsłaniając ukryte za nierówno przyciętą grzywką oczy, duże i brązowe; chłodne, puste i martwe.
Spojrzał przez pokryte gęsią skórką ramię, odczytując niewyraźny napis na poszarzałym nagrobku i uśmiechając się kącikiem ust:

Lee Taemin
1493-1512

Mimo wszystko, nigdy nie żałował. 

___

Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak wielką ochotę miałam na dodanie tego wcześniej, przez cały tydzień biłam się sama ze sobą ^^;;
Nieco tajemniczo i w ogóle jakoś tak dziwnie, ale to chyba dobrze, bo coś w tym stylu chciałam osiągnąć... jak już mogliście zauważyć w jednej z podstron, będzie to opowiadanie supernatural 2min, ocierające się o treści religijne, chociaż jeszcze nie wiem, w jak dużym stopniu, to w sumie powinno wyjść w praniu, także no, zobaczy się .xx Szczerze mówiąc to nie wiem, jak to będzie z następnymi rozdziałami, bo potrafię je pisać naprawdę długo, ale pewne jest, że będą dodawane nieregularnie, jednak postaram się nie trzymać ich półtora miesiąca czy dłużej, żeby były w miarę szybko.
Od razu przepraszam za takie kilometrowe zdania złożone, ale jak już zaczynam pisać i mam w głowie konkretną myśl, to aż serce mi się kraje, jeżeli chcę takowe rozdzielić na kilka części... toż to jakby poćwiartować własne dziecko ;___;
Tyle ode mnie na dzisiaj, bo nie uśmiecha mi się zanudzać długimi notkami odautorskimi, natomiast w następną środę (21.01) mam w planach dodać nowy oneshot, tym razem jongtae, jeżeli oczywiście uda mi się go do tego czasu skończyć, ale miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli .xx

enjoy!

atmosphere  

4 komentarze:

  1. omgomgomgomg *bełkot*
    Okej.. uff... *uspokaja się*
    No dobrze... czas skomentować x_x Nie mogę się przestać rozpływać nad Twoim stylem. Tak opisywać rzeczywistość... wow.
    No ok... zaczynam czytać, oczywiście z włączoną piosenką, i wiesz co... już po pierwszym akapicie przerwałam i wróciłam do początku. Przeczytałam go trzy razy o.O Nie będę go kopiować, bo mój komentarz urośnie do niedorzecznych rozmiarów, ale już w pierwszym zdaniu wprowadziłaś taką niesamowitą nostaligczną atmosferę, dodatkowo podsycaną przez śliczną piosenkę. A w głowie od razu myśli: cmentarz, cmentarz, cmentarz, ottoke, co to będzie *łapie się za głowę*
    Czytam dalej... może już to mówiłam, ale znów, cieszę się, że Twoje opisy przemawiają do wszystkich zmysłów, tak że widzę obleczone porannym światłem nagrobki, czuję zapach nadchodzącego deszczu w powietrzu itd.
    I pojawia się nasz bohater, te jego charakterystyczne rude włosy i już wiemy o kogo chodzi :3
    "Podniósł się z ciężkim westchnięciem, jakby z nadzieją, że chłodny wiatr zmiecie zaprzątające jego głowę myśli, strzepie osiadłe w postaci kurzu wspomnienia z przeraźliwie zimnego serca (...)" - z niewiadomych powodów uwielbiam tę metaforę *-* zaraz jednak sączysz swoimi słowami niepokój do mojego biednego serduszka <3
    Jejku, jaki bełkot z tego komentarza, wybacz, po prostu piszę wszystko co mi przyjdzie na myśl.
    Okej... Taemin umarł w XVI wieku. Ludzie X___X ifjewoifjweof CO DALEJ, MUSZĘ WIEDZIEĆ O CO TU CHODZI.
    Jejku, mam tyle skojarzeń. Ten czas, który mu dano, DOŚĆ DŁUGI CZAS, który teraz dobiega końca... hm, szczerze mówiąc, pomyślałam o dramie "You Came from the Stars" (wybacz xD).. po prostu tam była podobna sytuacja. Z kolei jego życie, naznaczone grzechem... "Portret Doriana Grey'a"? Nie wiem czy kojarzysz, ale on z pewnych powodów pozostawał wiecznie młody, i przetrwonił ten swój dar na nieustanną hulankę, a jego dusza coraz bardziej gniła. Takie tam~~ luźne skojarzenia, błagam, nie wywalaj mnie stąd za te głupoty, już się ogarniam xD
    Czy to co dalej opiszesz to będzie powrót do wydarzeń z przeszłości, czy opis tego co nastąpi teraz, pod koniec taeminowej egzystencji, czy może oba naraz? Ojejkujejku, gghhhh. Okay~~
    Jeszcze jedna kwestia. Muszę przyznać, że nieco niepokoi mnie to "ocieranie się o treści religijne", bo akurat na tym punkcie jestem wyczulona. Także... mam nadzieję, że nie przesadzisz, bo wtedy będę musiała sobie odpuścić czytanie tego cuda T^T
    Póki co~~ CHCĘ.WIĘCEJ. Tyle >.<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, nie planuję żadnych herezji tutaj odprawiać, w sumie te treści religijne tutaj będą się jedynie ukazywały w tym, że to supernatural, ale niestety więcej nie mogę powiedzieć, bo zdradzę za dużo ;c Ja także jestem na tym punkcie dosyć wyczulona, więc szaleć nie zamierzam ^^;;
      Dziękuję oczywiście za komentarz, tak mi słodzisz, że aż mi uśmiech nie schodzi z twarzy .xx pomysł na ten ff to w ogóle był całkowity spontan, ale mam do niego plany i postaram się nie zawieść nikogo ^^;;
      Taak, Taemin umarł w XVI wieku, ale to będzie wyjaśnione, tak samo jak ten grzech, wokół którego będzie kręcić się cała fabuła, ale więcej powiedzieć nie mogę, bo za dużo zdradzę i nie będzie tak fajnie ;c
      dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję za opinię <3

      Usuń
  2. Co wyście się wszystkie uwzięły na te 2miny noooo. *załamany i tak czyta*
    Oooo, jakie chłodne klimaty *lubi, lubi*. Wiesz, powiem Ci szczerze, że masz dosyć ciężki styl. Nawet nie chodzi tu już o te ciągnące się w nieskończoność zdania złożone (to nie wada, to nie jest złe, nie zrozum mnie źle, jak najbardziej mi się podoba, ja tylko stwierdzam fakty ;-;), tylko takie przedstawienie ogólne, coś jak Balzak według mnie. Tak niby prozaicznie i realistycznie, ale jednocześnie przywiązujesz ogromną uwagę do szczegółów i budowy sytuacji.
    Najbardziej to mnie zastanawia ten nagrobek. I Taemin. Nie, wróć. Wszystko mnie zastanawia. Najgorszy i zarazem najlepszy prolog jaki mogłaś napisać, w zasadzie chyba najlepszy, bo zostawiasz tak wiele pytań i luk, że o matko. Doczekać się nie mogę dalszej części ;-;
    „supernatural 2min, ocierające się o treści religijne” -> Nie wiem dlaczego, ale od razu mam skojarzenia z aniołami. Oby nie, błagam nie, w ogóle zastanawiam się, co ja tu robię, bo ani supernatural nie czytam zazwyczaj, a 2miny to chyba mam tylko ze 3 na koncie. ;-; Ale przekonałaś mnie tym cmentarzem na początku, oj tak.
    Ekhm. No to, więc tego… tak wygląda komentarz kogoś, kto jest masochistą i czyta (już prawie nie) znienawidzony paring. No, ekhm. To ja już pójdę zanim zacznę rozpisywać się za bardzo na temat jak to Tae nie trawię…
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Ty pierwszy mi mówisz, że mam ciężki styl, więc spokojnie, to w sumie dla mnie komplement, ponieważ od zawsze kochałam się w książkach, przy których trzeba było się trochę bardziej wysilić ^^;; Nie wyobrażam sobie, bym pisała w jakikolwiek sposób "lżej" ;__;
      Hm, czy będą tutaj anioły? Nie mogę powiedzieć, że nie, bo na pewno pojawią się tego typu wątki, ale jeżeli będzie to jakimś pocieszeniem, mogę zdradzić, że Minnie aniołem w żadnym wypadku nie jest ^^;; Dopiero co zaczynam rozplanowywać fabułę, więc nic nie jest pewne, no i na pierwszy rozdział trzeba będzie poczekać, bo chciałabym, żeby to wszystko miało ręce i nogi...
      Dziękuję za komentarz .xx Byłabym szczęśliwa, gdyby mój 2min był twoim czwartym hahah .xx

      Usuń